|
przenosiny Dusza tego bloga bezpowrotnie się wypaliła. Ciągnąłem jego historię nie wiadomo jak długo, czas przerwać tą zabawę. Ale że grafomania wciąż we mnie mocna pisać nie skończyłem. Tylko troszkę zmieniłem tematykę. Na jaką? Sami się przekonajcie. Zapraszam na Haft de Kultur Dzięki wszystkim za to że mnie odwiedzaliście. sacher by Sacher 2009-04-10 08:05:56 skomentuj (0) to kim jesteś Jakże względne jest to kim jesteś w oczach innych. To co jest tym 'prawdziwym' Tobą. Wydawałoby Ci się że wraz z upływem czasy zmieniłeś się... kokon alienacji, nieprzebytego muru, rozwitł ujmującą osobowością. Że nauczyłeś się słuchać, opowiadać, żartować, być... Jakże jednak względne jest to kim jesteś. Gdy przychodzą chwile kiedy należy stawić czoła własnemu wypaczonemu wizerunkowi. Tylko czy rzeczywiście jest on wypaczony? A może to cały Ty? Kilka chwil. Spotkanie z znajomymi z liceum. Idealny czas by pokazać jak się przeistoczyłeś. Ten nowy, uwodzący, ujmujący Ty. A jednak. Czy rzeczywiście coś sie zmieniło? W ciszy uszytej z bezbarwnego bytu. Bytu który miał przeminąć. Siedzisz pomiędzy ludźmi sukcesu. Deloitte, McKinsey, wschodzące gwiazdy. I gubisz się gdzieś w własnej przeszłości. Wciąż jesteś tym który niewiele mówi, niewiele znaczy. by Sacher 2008-12-23 02:00:05 skomentuj (0) zesmutnienie Łatwo jest zesmutnieć. Bo kryzys. Bo tak. Gdy firma z którą zaczyna się identyfikować skąpi na wigilijny catering. Gdy ktoś kogo uważało się za przyjaciela nie zaprosi Cię na imprezę. Zesmutnienie to łatwa sprawa, trudniej jest odsmutnieć. by Sacher 2008-12-16 23:18:08 skomentuj (0) nocą Nocą można spać, o tak. Można w nocy spać. Można również jeść pomarańcze (acz nie śpiewam i nie tańczę). Także jedząc pomarańcze, mała notka do życia blog przywracająca. I filmik w bonusie. by Sacher 2008-12-09 02:20:59 skomentuj (0) pierwszy raz… Z Paryża wróciłem już jakiś czas temu, a nawet kilka ‘jakiś czasów’ temu bo wyjazd trwał całe cztery dni. Było ciekawie. Pierwszy raz leciałem samolotem. I wiem już że gdyby dyskwalifikująca mnie dysfunkcja oczu zostałbym pilotem. Nie może być nic wspanialszego od kierowania maszyną o tak mocnych silnikach że są w stanie wznieść kilkadziesiąt ton w powietrze i jeszcze rozpędzić się niemal do prędkości dźwięku. A turbulencje? Są niczym w porównaniu do jazdy po polskich drogach. Pierwszy raz odwiedziłem Paryż. Zniesmaczyłem się paskudnością wierzy Eiffla, zachwyciłem Luwrem (niestety tylko z zewnątrz, na więcej nie było czasu), zauroczyłem metrem i zakochałem w secesyjnych kamieniczkach. Ponadto przeszedłem się Champs Elysees, zobaczyłem łuk triumfalny, Musée d'Orsay, operę narodową, wspiąłem na wzgórze Montmartre oraz spróbowałem kasztanów na placu Pigalle (no tu to przesadziłem, kasztanów na placy nie było, był za to ogromny Sexodrom). Pierwszy raz miałem okazję przetestować swoje umiejętności posługiwania się angielskim. Nie było najgorzej, choć mogłoby być lepiej. Całe szczęście Francuzi z którymi miałem styczność mówili całkiem zrozumiałą odmianą angielskiego a nie tzw. frengliszem czyli francuskim z angielskimi wyrazami.
No i chyba dość już tych pierwszych razy. Od wyjazdu upłynęło sporo wody w Wiśle, i wiele też się wydarzyło. A co konkretnie opowiem innym razem… by Sacher 2008-03-12 20:49:57 skomentuj (1) 2 France Dziś wylot. Zadanie służbowe w Paryżu. Cholernie odpowiedzialne zadanie. Pewnie dlatego słabo spałem przez ostatnie kilka nocy. Pusta czarna przestrzeń bez żadnych snów. I przebudzenie przy każdym głośniejszym dźwięku otaczającego świata. Stres? A jakże. No ale zobaczę Paryż. Pewnie głównie w rozjazdach ale zobaczę. Świadomość tego faktu gna mnie przed siebie. by Sacher 2008-01-13 12:49:50 skomentuj (2) |
|||||